Szanowny Panie
A to zadał mi pan łamigłówkę. Po raz pierwszy zetknąłem się z żądaniem sprostowania informacji przedstawionej w postaci erraty do książki historycznej, napisanej na prywatnej witrynie internetowej o treści historycznej. Żądanie sprostowania w trybie przepisów art. 31 i 32 ustawy Prawo prasowe z 26 stycznia 1984 r. nie dotyczy pana:
Art. 31. Na wniosek zainteresowanej osoby fizycznej, prawnej lub innej jednostki organizacyjnej redaktor naczelny redakcji właściwego dziennika lub
czasopisma jest obowiązany opublikować bezpłatnie:
1) rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie wiadomości nieprawdziwej i nieścisłej,
2) rzeczową odpowiedź na stwierdzenie zagrażające dobrom osobistym.
Pana strona internetowa nie spełnia roli czasopisma. Nie musi pan prostować niczego, gdyż zdaniem pana te wiadomości są właśnie prawdziwe i ścisłe. Ponadto tekst tego niby sprostowania zwiera elementy ocenne, nie jest więc sprostowaniem, lecz polemiką, a co najwyżej odpowiedzią. Zawiera też mocne insynuacje polityczne wykraczające i nie odnoszące się do faktów zawartych w pana erracie. Chociażby tylko to dyskwalifikuje list jako sprostowanie.
Autor sam nie nazywa swojego pisma "Sprostowaniem" i jakiś "List otwarty" mógł pan spokojenie skasować, nawet jeśli było tam pana nazwisko. Dzisiaj każdy z nas otrzymuje dziesiątki takich listów-spamów i je kasuje. Ponadto część listu zajmuje samoreklama (...), nie związana z treścią sporu. W związku z tym, że list dotyczy historii - powinien być umieszczony przez autora w w miejscowym periodyku lub czasopiśmie naukowym. I tam powinno dojść do polemiki.
Ponadto długość "tekstu prostującego" przekroczyła ponad dwukrotnie długość pana erraty. Redakcje ograniczają długość sprostowania. Zazwyczaj (dla szczególnie upierdliwych) zlicza się ilość znaków (np. w Wordzie) i zamieszcza maksymalnie podwójną ich ilość w sprostowaniu. Każda redakcja ma obowiązek, a nie tylko prawo - odrzucić sprostowanie nie spełniające wymogów.
Jest to zagadnienie (sprostowanie do erraty, na prywatnej stronie intenetowej!) na tyle ciekawe, że napiszę o tym w naszym uczelnianym periodyku. Ale to dopiero w październiku. Gdyby wcześniej potrzebna była oficjalna opinia - służę pomocą. Musi ona być zarejestrowana w sekretariacie i dlatego będzie płatna.
Przepraszam za "skrótowca" - mam zaraz umówione sptkanie.
W przypadku publikowania mojej odpowiedzi na pańskiej stronie - proszę pominąć moje nazwisko i nazwę miejsca pracy.
Z poważaniem.
---------