Skradziony obraz

Pan Jerzy Pawelec przysłał mi (serdecznie dziękuję!) ciekawy link do artykułu, w którym opisano perypetie związane z próbami odzyskania przez Polskę obrazu ukradzionego w Oleśnicy. Obraz ten wywiózł z Oleśnicy włoski jeniec po zakończeniu II wojny światowej.

Link do artykułu podano poniżej:
Monika Kuhnke. Kradzież usankcjonowana przez państwo. Cenne bezcenne/Utracone Nr 4(16) Lipiec - sierpień 1999.
http://www.icons.pl/cenne/art.php?dz=1&id=1999-04-04&b

Skrót artykułu

Na początku lat 50. pojawiła się informacja o obrazie znajdującym się na terenie Włoch, a skradzionym w 1945 r. z zamku w Oleśnicy. W styczniu 1945 r. Oleśnica została zajęta przez wojska radzieckie. Wśród żołnierzy wyzwolonych z niemieckiego obozu jenieckiego był Włoch - Bruno Gardini. Zanim jednak ruszył w drogę powrotną na południe, zainteresował się zbiorami oleśnickiego zamku, a szczególnie przyzamkowej kaplicy. Jego uwagę zwróciło piętnastowieczne malowidło (ok. 1430 r.) przedstawiające, na złotym tle, scenę ukrzyżowania Chrystusa ze stojącymi postaciami: Madonny oraz świętych Jana, Pawła, Bartłomieja i św. Łucji, a także nieznanego mężczyzny, klęczącego u boku św. Pawła (zdjęcie poniżej).

Obraz, namalowany na desce, o wym. 62,5 x 135,5 cm określany był jako dzieło szkoły salzburskiej lub kolońskiej, choć pojawiały się opinie wskazujące na Giotta. Być może pewne analogie właśnie z malarstwem Giotta tak zainteresowały Gardiniego, że zdecydował się na kradzież. Obraz, zbyt duży do transportu, przełamał na cztery części, zapakował do plecaka i wywiózł do Włoch.

O zwrot obrazu wystapiła Polska i rząd RFN reprezentujący ród Hohenzollernów. W 1966 r. Polska zaprzestała starań o zwrot obrazu ze względu na to iż "wszczęcie procesu o wydanie obrazu jest bezprzedmiotowe". Obraz w dalszym ciągu znajduje się we Włoszech.

Uwagi autora strony do powyższego tekstu:

Po zajęciu Oleśnicy przez Armię Czerwoną - na zamku oleśnickim urządzono obóz przejściowy dla oficerów włoskich i węgierskich, byłych jeńców armii niemieckiej z obozów z Dolnego Śląska. Mieli oni być przetrzymywani do czasu zakończenia wojny i załatwienia spraw transportowych. Pomimo tego, że jeńcy byli pilnowni przez czerwonoarmistów - niektórzy z nich wynosili na handel wyposażenie zamku (np. jeden z Polaków kupił od włoskiego oficera srebrne patery i sztućce). Prawdopodobnie bardziej wykształceni i przedsiębiorczy zabierali po kryjomu zabytki znacznej wartości. W ten sposób postąpił ww. włoski oficer. Może podczas mszy urządzanej dla jeńców w kościele zamkowym - zdjął obraz ze ściany i schował?

Informacja o istnieniu zamkowej kaplicy jest niewiarygodna (o niej wspomina się w 1521r. Po 1616r., kiedy wybudowano łącznik z Pałacu do Kościoła zamkowego nie ma o kaplicy żadnej informacji). Teoretycznie kaplica jeniecka mogła zostać utworzona w zamku. Jest jednak wątpliwe, aby dowódca radziecki zgodził się na to. Jest też wątpliwe, aby w takiej kaplicy umieszczono cenny obraz.

Obecnie po wejściu Polski do UE może będzie łatwiej uzyskać pozytywny wyrok sądu. Mieszkańcy Oleśnicy powinni żądać od władz RP podjęcia działań zmierzających do powrotu obrazu do kościoła zamkowego (Bazyliki mniejszej). Dziwi zaangażowanie rodu Hohenzollernów w batalię o zwrot obrazu. Nie był on umieszczony w zamku, lecz w kościele, który nie stanowił własności poszczególnych książąt oleśnickich (właścicieli zamku). W listopadzie 1955 r. udało się uzyskać zeznania świadków, którzy widzieli obraz w Oleśnicy przed zakończeniem wojny. Ale nie wiadomo, gdzie go świadkowie widzieli - w kościele czy zamku?

Historia z obrazem jest dziwnie podobna do historii krzyża, który wywiózł pan Labidoire, były francuski jeniec przetrzymywany także jak ww. Włoch w Oleśnicy. Opisał to na łamach tej strony konserwator zabytków Wiesław Piechówka.

Jednak w tym przypadku sprawca zabrania krzyża odesłał go po 50 latach do Oleśnicy. Może podobnie chciałby postąpić Bruno Gardini, jeśli pozna tę historię. Może jego lub spadkobierców (właścicieli obrazu) ruszy sumienie i takze wpłyną na podjęcie decyzji o zwrocie obrazu.

Z powyższego może także wynikać wniosek, że w grabieży wyposażenia zamku oleśnickiego (i kościoła zamkowego) brali także udział jeńcy wojenni tam zakwaterowani.

Kronika działań zmierzających do odzyskania obrazu:

24.08.2005 - wspólnie z konserwatorem zabytków Wiesławem Piechówką rozpoczęto akcję powiadamiania zainteresowanych osób.

25.08.2005 - wysłałem e-maila do autorki artykułu - Moniki Kuhnke na adres Ośrodka Ochrony Zbiorów Publicznych z powiadomieniem o tych działaniach i kilkoma pytaniami. Na dwukrotny e-mail nie uzyskałem odpowiedzi. Może autorka zmieniła pracę.

18.01.2006 Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków (po informacji W. Piechówki) chciałby podjąć się dalszych działań zmierzających do odzyskania obrazu. W tym celu oleśniczanie zainteresowani odzyskaniem obrazu mają przygotować informację wskazującą, że obraz pochodził z oleśnickiego kościoła zamkowego.

22.01.2006 wysłałem e-maila do Ośrodka Ochrony Zbiorów Publicznych z prośbą o udzielenie pomocy.

24.01.2006 otrzymałem odpowiedź z ww instytucji, że moja informacja dotrze do autorki artykułu.

28.01.2006 otrzymałem prywatną opinię, że odzyskanie obrazu jest praktycznie niemożliwe. Ponadto obraz został już przekazany rodzinie niemieckiej.

08.02.2006 otrzymałem z MSZ ksera 2-ch zaświadczeń, które 18 listopada 1955 r. wystawiło Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Oleśnicy (skanu zaświadczeń i nazwisk osób w nim wymienianych nie przedstawiam, gdyż nie występowałem o zgodę na to do Archiwum Akt Nowych, czyli właścicieli tego dokumentu). W dokumencie - trzy osoby (dwie to byli wysocy urzędnicy miejscy i jedna najprawdopodobniej Polka pochodzenia niemieckiego) zaświadczają, że widziały obraz "Ukrzyżowanie" w 1945 r. w zamku w Oleśnicy. Nie podano żadnych innych szczegółów.

Z dokumentu i znajomości ówczesnej sytuacji może wynikać, że wymienione osoby nigdy obrazu nie widziały (zamek w 1945 był zajęty przez jednostkę radziecką i raczej Polaków na zwiedzanie nie wpuszczano), a dokument podpisały gdyż tak im kazano. Stwierdzając że widziały obraz w zamku - wskazały, że obraz należał do właścicieli zamku - czyli Hohenzollernów lub innych niemieckich mieszkańców zamku. I dlatego zapewne obraz trafił do Niemiec.

Wobec powyższego nie ma sensu podejmowania na tej stronie www dalszych działań w celu odzyskania tego obrazu.